Siemanko, mam na imię Szymon
Mówiąc o sobie, mógłbym zacząć tak: „Od kiedy urodziłem się, wiedziałem, że fizyka to jest to, co chcę robić przez całe życie…”. Jednak, nawet w najmniejszym stopniu, nie byłoby to prawdą. Fizyka w moim życiu pojawiła się przypadkiem, a przez długi czas naprawdę nie wiedziałem, co chcę robić. Ale po kolei.
Gimnazjum i początki z fizyką
Do trzynastego roku życia fizyka była dla mnie tylko pustym słowem. Wiedziałem, że istnieje taka nauka, ale nie miałem pojęcia, o co w niej chodzi, oprócz tego, że należy się jej obawiać. Znasz tę myśl? Bo ja bardzo dobrze. W internecie, wśród znajomych i rodziny wszyscy twierdzili, że fizyka jest skomplikowana, a tylko nieliczni są w stanie ją zrozumieć. Nieświadomie karmiłem się tymi słowami, tworząc swój światopogląd. W rezultacie, gdy nastał ten czas, że w planie lekcji pojawiła się fizyka, bałem się. Stres. Napięcie całego ciała. Niepokój. Taaak… miałem wtedy tego pod dostatkiem.
Świat lubi zaskakiwać. Siedziałem w ławce, cały zestresowany. I wtedy przez drzwi wszedł nauczyciel, który zmienił wszystko. Czy miałeś kiedyś nauczyciela, który sprawił, że trudny temat nagle stał się prosty? Ja miałem to szczęście. Ten człowiek był jak nauczyciel ze „Stowarzyszenia Umarłych Poetów”.
Nawet nie zauważyłem, kiedy napięcie w moim ciele postanowiło powiedzieć: „To ja spadam” i zniknąć. Byłem zbyt zajęty niszczeniem swojego obecnego światopoglądu na temat fizyki. Czułem, jakby ktoś otworzył przede mną zupełnie nowe drzwi, za którymi kryła się ciekawość. Jedyne, czego potrzebowałem do tej przemiany, to osoba, która przyszła i powiedziała:
- Hej, zobacz, jakie to proste - A następnie, rzeczywiście pokazała, że jest to proste
Tylko tyle i aż tyle. Tak wyglądał początek mojej znajomości z fizyką — początek, który pokazał mi tę dziedzinę w zupełnie nowym świetle.
To wydarzenie spowodowało, że dołączyłem do grupy naukowej, gdzie w małej grupie uczyliśmy się fizyki i matematyki, znacząco wyprzedzając tematy, które omawialiśmy w szkole. Zajęcia te odbywały się w soboty. Potrafisz sobie to wyobrazić? Brzmi strasznie, ale wcale takie nie było. Z perspektywy czasu widzę, że ten okres był niesamowity i dał mi bardzo dużo.
Gimnazjum było okresem intensywnej pracy. Nawet nie wiem, ile przeliczyłem zbiorów zadań z fizyki. I chyba nawet nie chcę tego wiedzieć. Co mi to dało? Dwukrotnego laureata konkursów kuratoryjnych z fizyki oraz wiedzę z matematyki i fizyki na poziomie matury rozszerzonej. A przypomnę, że jeszcze nawet nie poszedłem do szkoły wyższej. Czy już wtedy wiedziałem, że zwiążę się z fizyką? Oj, nie, zdecydowanie nie. Miałem inny plan na siebie.
Szkoła średnia i wybory zawodowe — nie zawsze jest prosta odpowiedź
Po skończeniu gimnazjum trzeba było wybrać szkołę średnią. Moment pełen wątpliwości i pytań. Może też tak miałeś? Po godzinach myślenia mój wybór padł na technikum elektroniczne. Miałem tam indywidualne zajęcia z fizyki i matematyki z wykładowcami z Politechniki Gdańskiej. Przygotowywałem się też do ogólnopolskiej olimpiady wiedzy technicznej, w której zostałem finalistą.
Mój pomysł na siebie zmienił się dopiero na miesiąc przed maturą, kiedy, po dłuższych rozważaniach, postanowiłem, że jednak pójdę na fizykę techniczną. Dlaczego zrezygnowałem z leśnictwa? Bo dotarło do mnie, że się tam zanudzę. A dlaczego fizyka techniczna? Bo wiedziałem, że może być ciekawym wyzwaniem, a dodatkowo lubiłem fizykę. No cóż, każdy ma swoje powody wyboru studiów.
Widać, że moja kariera szkolna szła wyraźnie w pewnym kierunku, w związku z tym, w połowie drugiej klasy technikum postanowiłem, że po jego ukończeniu pójdę na studia z leśnictwa. Tak, z leśnictwa. Zaskoczyłem cię? Na pewno zaskoczyłem ludzi w szkole, bo gdy się o tym dowiedzieli, było zabawnie. Trafiłem nawet na dywanik do dyrektorki z pytaniem, co ja sobie myślę, jak to i dlaczego. Nauczyciele dzwonili do moich rodziców z prośbą, żeby mnie odwiedli od mojego pomysłu. Ale ja uparcie zostałem przy tym planie przez następne kilka lat.
Studia — sukcesy i wątpliwości
Studia realizowałem na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Szło mi bardzo dobrze. Każdego roku otrzymywałem stypendia rektora dla najlepszych studentów, a studia zakończyłem ze średnią ze wszystkich przedmiotów, z pięciu lat, równą 4,9. Dodatkowo, od drugiego roku studiów pracowałem w grupie badawczej. Studia umożliwiły mi wyjazdy na konferencje fizyczne, zarówno krajowe, jak i międzynarodowe. Pokazały mi też wyraźnie, jak wygląda świat nauki, i poczułem wtedy wyraźnie… „co ja tu robię, przecież ja tu nie pasuję”. Więc po obronieniu tytułu magistra fizyki technicznej spakowałem się i opuściłem mury uczelni.
Poszukiwania swojej ścieżki
Rozpoczął się ważny moment — zacząłem szukać miejsca dla siebie. Miałem dłuższy epizod z technologią blockchain (jestem jej totalnym fanem) i kryptografią. Chciałem się w to mocno wkręcić, ale wszystko szło jak po grudzie. Czułem, że to chyba nie jest to. I nagle zadzwonił do mnie znajomy z pytaniem, czy nie chciałbym poprowadzić korepetycji dla jednej osoby.
Zgodziłem się. Nie były to pierwsze korepetycje, jakie w życiu prowadziłem, ale jednak te były inne. Czułem, że to ja się zmieniłem, a to zmieniło wszystko. Kojarzysz te sceny w filmach, gdy główny bohater ma przed oczami fragmenty przeszłości i nagle dostrzega coś, czego do tej pory nie widział? Czegoś bardzo podobnego doświadczyłem.
Od podstawówki pomagałem innym w nauce. Nieważne, czy była to matematyka, fizyka, elektronika, czy materiał ze studiów — zawsze kogoś uczyłem, bo to lubiłem. Sprawiało mi frajdę, kiedy osoba nagle doświadczała tego momentu, że wszystkie informacje wpadają na właściwe miejsce, a ich oczy krzyczą „Eureka”. A dodatkowo, prawie każdy, kogo uczyłem, mówił, że jestem w tym dobry. Teraz rzeczy zaczęły wskakiwać na właściwe miejsca, i dotarło do mnie, co chcę w życiu robić.
Podczas korepetycji czułem się swobodnie. Miałem wiedzę, doświadczenie i cierpliwość. Na każde pytanie mózg podsuwał natychmiast odpowiedź i potencjalne ciekawostki lub żarty na ten temat. To flow, które tam czułem, było odżywczym doświadczeniem, które jeszcze nie raz poczułem podczas zajęć.
Poprzez swoje doświadczenia zrozumiałem, jak ważne jest dobre wprowadzenie do fizyki i jak często ludzie mają ją źle wprowadzoną.
Chcę teraz, by inni mieli szansę poznać ją w taki sposób, w jaki ja ją miałem — bez strachu, z pasją i zrozumieniem.
I właśnie to mam na myśli, mówiąc o odczarowaniu fizyki. Ta idea popchnęła mnie nie tylko do dawania korepetycji, ale i do stworzenia tej strony oraz profilu na TikToku.
Chciałbym, aby fizyka przestała być dla ciebie źródłem stresu. Pamiętaj, że nie jesteś w tym sam. Razem możemy, krok po kroku, odkryć tajemnice fizyki, odrzucając strach i ciesząc się tym, co oferuje.
Odczarujmy Razem Fizykę!